Teatro Alla Scala
Kino HD - transmisje Oper z Teatro alla Scala

Idealna Carmen?

Piękna, czarnowłosa dwudziestolatka o wielkich, brązowych oczach i wydatnych ustach. Musi być zmysłowa, seksowna i nieodgadniona. A z wokalno-technicznego punktu widzenia powinna być Hiszpanką o francuskich korzeniach obdarzoną ciepłym mezzosopranem. Hiszpanką ze względu na flamenco we krwi, a francuskie korzenie są niezbędne z powodu ilości francuskiego tekstu, z którym musi się zmagać w operze o Hiszpance napisanej przez Francuza - Georga Bizeta.

Carmen - kocha szczerze, choć.... krótko. Lubi nowe wyzwania i potrzebuje zmian. Jest dumna i wolna. Uwielbia życie i wesołe towarzystwo. Na kochanków wybiera frontmenów. Objawy słabości zniechęcają ją do mężczyzn. Jak każda cyganka wierzy w przeznaczenie i nie próbuje uniknąć swego losu. Ginie z ręki wzgardzonego kochanka.

Moje wspomnienia na temat roli Carmen mogą zająć całą książkę (może nawet kiedyś zajmą). Moja jubileuszowa, dziesiąta produkcja będzie miała miejsce w przyszłym roku w Krakowie. Śpiewałam Carmen od Finlandii po Grecję. Będzie tego ze 40 przedstawień. A nie było łatwo...

Gdy pierwszy raz dostałam propozycję zaśpiewania Carmen i pierwszy raz otworzyłam nuty tej opery to się załamałam! Nie przeraziła mnie muzyka, ale tekst ! Po francusku! Propozycję odrzuciłam. Po paru latach i po pierwszej mojej francuzkojęzycznej roli, jaką była Charlotta w Wertherze. Odważyłam się przyjąć propozycję zaśpiewania Carmen w Operze Narodowej w Warszawie w 1995 roku. Przyjęłam ją już z jako taką świadomością co mnie czeka a i tak wiele łez i zwątpień dzieliło mnie od premiery. Dzięki morderczej pracy z profesor Słonicką, reżyserem, choreografem, korepetytorem, dyrygentem i specjalistą od francuskiego premiera została uwieńczona sukcesem. Z cech idealnej Carmen posiadałam ciepły mezzosopran, oczy i względnie usta. Perukę miałam rudą. Choć stuknęła mi trzydziestka to z dystansu mogłam uchodzić za dwudziestkę. Najbardziej brakowało mi tego flamenco we krwi i Francuskiego w korzeniach. Tak z ręką na sercu mogę powiedzieć, że mój francuski osiągnął jako taki poziom dopiero w Wiedniu, gdy pracowałam nad Carmen z rodowitą Francuzką. Było to przedstawienie wyreżyserowane przez legendę reżyserii operowej Franco Zefirellego. I chociaż już wtedy produkcja miała prawie 20 lat to była bardzo przekonywująca. Z niejaką dumą muszę jednak przyznać, że dwie najciekawsze (oczywiście z mojego punktu widzenia) inscenizacje Carmen przeżyłam w Polsce. Moim numerem jeden jest szalona produkcja Roberta Skolmowskiego we Wrocławiu (2005). A drugie miejsce daję Gliwickiej produkcji Pawła Szkotaka, która w zeszłym roku została wydana na DVD.

Jestem przekonana, że transmisja z La Scali dostarczy Państwu wielu wrażeń. Nie miałam przyjemności spotkać się na scenie z żadnym z wykonawców. Jonasa Kaufmanna znam jedynie z nagrań (a szkoda). Jest to bardzo przystojny mężczyzna obdarzony talentem aktorskim i ciemnym, soczystym tenorem. Anita Rachvelishvili jest Gruzinką. Znam paru gruzińskich śpiewaków i wszyscy są świetni. Anita z ideału Carmen ma czarne oczy i włosy, 24 lata i przyjemny głos. A czy będzie potrafiła użyć tych atutów we właściwy sposób przekonamy się 7 grudnia w Multikinie.

Zapraszam do Multikina

Małgorzata Walewska


Małgorzata Walewska
genialna międzynarodowa mezzosopranistka objęła
honorowy patronat nad cyklem transmisji HD największych światowych oper, wyświetlanych
na ekranach Multikina i Silver Screen, doceniając tym samym artystyczne walory spektakli prezentowanych w najwyższej jakości dźwięku i obrazu High Definition.

Odwiedź:

serwis www Artystki