Teatro Alla Scala

Don Carlo

Uwielbiam tę operę!

Fragment, który robi na mnie największe wrażenie to duet Wielkiego Inkwizytora z królem Filipem. Parę lat temu, podczas mojego pierwszego kontraktu w Metropolitan Opera w Nowym Jorku, byłam świadkiem tego „pojedynku“ basów w wykonaniu Ferruccio Furlanetto i Paata Burchuladze, no uczta to była nie lada. Słuchałam z zapartym tchem.

Dla mnie mezzosopranowa rola złej księżniczki Eboli należy do gatunku „chciałabym, a boję się“. Po raz pierwszy Maestra Słonicka pozwoliła mi się zmierzyć z dramatyczną arią „O don fatale“ (z III aktu) pod koniec szkoły średniej. Poległam już w połowie arii. Na studiach co jakiś czas wracałam do tego utworu z mało satysfakcjonującym skutkiem. Jak zaczęłam panować nad swoim głosem na tyle, że udało mi się dokończyć arię „O don fatale“ to okazało się, że w pierwszym akcie jest jeszcze trudniejsza dla mnie aria z welonem !!! Trzeba dysponować perfekcyjną techniką i kondycją, żeby umieć połączyć koloraturową biegłość charakterystyczną dla lirycznego sopranu (niezbędną w arii z welonem) z tessiturą* sopranu dramatycznego i mezzosopranową, ciemną barwą głosu potrzebną w pozostałych fragmentach tej roli. Krótko mówiąc wokalny Mont Everest - zimowe podejście. Doszłam do wniosku, że jeżeli będę umiała dobrze zaśpiewać Eboli to znaczy, że umiem śpiewać ! Do tej pory zaśpiewałam ok. 20 przedstawień w czterech produkcjach - w Grazu, Poznaniu, Helsinkach i Tokio, ale cały czas nie jestem zadowolona ze swojego wykonania.

Don Carlos jest trudny dla wszystkich. Wielu tenorów padło próbując śpiewać Carlosa a basom – Inkwizytorom zabrakło dolnych dźwięków. Każda fraza i oddech muszą być przemyślane.

Dobry dyrygent może bardzo pomóc wykonawcom! Wystarczy, że tempo jest za wolne lub orkiestra gra za głośno i wokaliści padają jak muchy.

Tekst o Tristanie i Izoldzie pisałam dla państwa w Atenach podczas spektakli Aidy, gdzie śpiewałam Amneris na zmianę z Dolorą Zajick. Wiedząc, że Dolora będzie śpiewała księżniczkę Eboli w przedstawieniu Don Carlosa, które będziemy oglądać w Multikinie, zapytałam ją o wrażenia. Powiedziała, że przede wszystkim był to ogromny stres!

Włoscy fani operowi to najbardziej wymagająca publiczność na świecie. A „najgorsi“ są w La Scali ! Tam każdy ma swoje wyobrażenie jak powinna wyglądać opera i jeżeli koncepcja reżysera, dyrygenta, bądź inerpretacja czy sposób prowadzenia frazy przez śpiewaka odbiegają od tego wyobrażenia to włoski fan jest bezwględny i potrafi wybuczeć* wykonawcę. Zdarzało się to nawet bardzo znanym śpiewakom ! Sama byłam świadkiem jak podczas predstawienia Balu Maskowego w Bolonii publiczność pokłóciła się po miłosnym duecie czy Amelia im się podoba czy nie ! Przedstawieniem dyrygował Danielle Gatti, ten sam którego zobaczymy za pulpitem w projekcji Don Carlosa. Danielle czekał z rękami do góry aż publiczność skończy spór a on będzie mógł dalej prowadzić przedstawienie.

Miło mi poinformować, że przedstawienie Don Carlosa z La Scali będziemy oglądać razem. W drugiej połowie czerwca będę prowadziła kurs mistrzowski dla śpiewaków w Dąbrowie Górniczej i razem z moimi studentami przyjadę do Multikina w Zabrzu. Spotkam się z Państwem godzinę przed spektaklem. Chętnie odpowiem na wszystkie pytania, a w przerwie podzielimy się wrażeniami.

Zapraszam do Multikina,
Małgorzata Walewska

* tessitura – to zakres w którym znajduje się większość dźwięków arii

* buczenie – to w operze wyraz dezaprobaty. Paradoksalnie we włoskich i w większości zachodnich teatrów gwizdanie oznacza zachwyt!


Małgorzata Walewska
genialna międzynarodowa mezzosopranistka objęła
honorowy patronat nad cyklem transmisji HD największych światowych oper, wyświetlanych
na ekranach Multikina i Silver Screen, doceniając tym samym artystyczne walory spektakli prezentowanych w najwyższej jakości dźwięku i obrazu High Definition.

Odwiedź:

serwis www Artystki